** Witamy na oficjalnej stronie XXXVII Biegu Gwarków. ** Impreza zostanie rozegrana 3-4 lutego 2018 roku na Przełęczy Jugowskiej - JUGÓW PARK** Zapraszamy na kolejny Bieg Gwarków 2018**

Losowa fotografia

Organizatorzy

Patroni medialni

Sponsorzy

Partnerzy

bieggwarkow.pl » Pływaczyk najlepszy
Dzisiaj jest sobota, 18 sierpnia 2018 roku.

Krzysztof Pływaczyk wygrał XXXIV Bieg Gwarków

 

Wałbrzyski bathlonista Krzysztof Pływaczyk pokonał dystans 20 km stylem dowolnym w czasie 1:03:43. Drugi był Grzegorz Bril (1:08:05), a trzeci Jarosław Szwade (1:09:28). Na tym samym dystansie w stylu klasycznym najlepszy był Bogusław Gracz (1:00:04), drugie miejsce zajął Norbert Maciulewicz (1:00:08), a trzecie Czech Pavel Brydl (1:02:22).

Obok  Mai Włoszczowskiej tak utytułowanego sportowca jak tegoroczny zwycięzca w biegu głównym  na 20 km stylem dowolnym na tej imprezie nie było.  Tydzień po MŚ w biathlonie pod Andrzejówką zameldował się Krzysztof Pływaczyk. I wygrał swój bieg.

Krzysiek przed tygodniem walczył jeszcze w czeskim Nowym Mieście na Morawach o jak najlepsze miejsca w Mistrzostwach Świata seniorów. Wrócił z nich i postanowił wystartować w imprezie, która przed laty go wypromowała.  Już raz na koncie miał zwycięstwo, ale to było  jeszcze w ubiegłym tysiącleciu. Teraz  nie miał sobie równych , chociaż na starcie nie zabrakło innych znanych biathlonistów czy też liczących się w  biegach długodystansowych narciarzy z Czech.  Siłą rzeczy Krzysiek był faworytem stylu dowolnego i nie zawiódł swoich licznych kibiców z Czarnego Boru i Witkowa. Z dużą przewagą przybiegł na metę, zdążył udzielić już kilku wywiadów, zanim przybiegł następny na tym dystansie, również biathlonista Grzegorz Bril (Jedlicze, AZS AWF Katowice).  Trzeci na mecie Radosław Szwade z Dusznik, to dwukrotny zwycięzca Biegu Gwarków  z 2009 i 2012 roku.

Dużo bardziej zacięta była rywalizacji na głównym dystansie w stylu klasycznym. O zwycięstwie, jak się potem okazało, bo czas tym razem był mierzony netto, więc nie miejsce na mecie, ale rzeczywisty czas biegu od linii startu do linii mety ustalał ostateczna kolejność. I okazało się, że najszybszy był Bogusław Gracz ze Skawy, który zaledwie o 4 sekundy wyprzedził Norberta Maciulewicza z Miszkowic! Trzeci zaś przybiegł na metę najlepszych z czeskich biegaczy, zwycięzca sprzed  roku Pavel Brydl. Warto dodać, że  Bogusław Gracz to wielki pechowiec z 2012 roku. Wówczas bieg stylem dowolnym na 20 km, prowadził stawkę biegaczy i tuż przed meta pomylił trasę. Wykorzystał to Szwade, wbiegł pierwszy na linię mety, a Gracz musiał zadowolić się drugim miejsce. Tym razem  los okazał się dla niego łaskawy i stanął pod Andrzejówką na najwyższym podium.

Biegi główne pań należały do zawodniczek z Czech. Swój wynik sprzed roku na  20 km stylem dowolnym powtórzyła Jitka Pesinova. Dzięki temu dołączyła do Doroty Dziadkowiec – Michoń i Marzeny Sobierajskiej, który rok po roku wygrywały Gwarki.  Druga na mecie w stylu dowolnym była Anna Kalina (Pod Stróżą Miszkowice), a trzecia Czeszka Eva Sefcowa.  Ta sztuka, dwóch kolejnych zwycięstw, nie udała się w niedzielę innej Czeszce Jolanie Benesovej, która już zna smak zwycięstwa w Andrzejówce, ale tym razem na dystansie 20 km stylem klasycznym musiała uznać wyższość młodszych polskich narciarek. Zwyciężyła na tym dystansie  Natalia Grzebisz (AZS AWF Katowice) przed Natalią Surdyką (Pod Stróżą Miszkowice) oraz Magdalena Morawska (Legnica).

Ci co stanęli na podium rywalizacji  biegów głównych to są wyczynowcy, byli lub obecni zawodnicy klubów sportowych. Ale magię i urok Biegu Gwarków tworzą amatorzy. Często tacy, którzy raz w roku sięgają  po narty i staja na trasie tego biegu. Takich jest zdecydowanie więcej. Takich jak ów narciarz z Beskidów, który przyjechał w niedzielę z dyplomem wywalczonym na … I Biegu Gwarków w 1978 roku!   Ale też pod Andrzejówka był narciarz, który ma w swoim dorobku wszystkie starty w tej imprezie. To wałbrzyszanin Józef Żuk. On ma ten powód do dumy, że startował we wszystkich imprezach w dniu ich organizacji. Inni bowiem, jak Edek Dudek też zaliczyli wszystkie Gwarki, ale robili to w dodatkowych terminach, bowiem niekiedy imprezy krajowe i zagraniczne nakładały się na siebie. Niewiele mniej startów ma na koncie 78-letni Tadeusz Maczuba. On opuścił zaledwie dwa biegi, w niedziele jednak po raz kolejny stawił się na starcie i w dobrej formie przebiegł cały dystans. Podobnie jak Barbara Pisarska-Stefanow, najstarsza uczestniczka XXXIV Biegu Gwarków. Ona startował w tej imprezie razem z synem Marcinem.  A mąż Włodzimierz kibicował im  zza ogrodzenia. Takich rodzinnych duetów i tripletów było na polanie znacznie więcej, to najczęściej rodzice i dzieci z Wałbrzycha, Czarnego Boru, Miszkowic, Witkowa, Sokołowska. Nie brakowało zawodników z Żywca, jak rodzina Dudków, Dusznik-Zdroju, Głuchołaz.  Weteranami są biegacze z Żarowa, którzy od 30 lat biegną zawsze z tą samą flagą swojego miasta. Nie o miejsca na podium oni walczą, ale o satysfakcję ukończenia biegu.  Wiele było takich przypadków pod Andrzejówką, że obok siebie ustawiali się narciarze w jakże różnym sprzęcie. Ekstra kombinezony i super narty sąsiadowały z przysłowiowymi „polsportami” z lat siedemdziesiątych i butami – trzewikami, zapinanymi poniżej kostki.

Bieg Gwarków ma górnicza tradycję. Przez lata był organizowany siłami wałbrzyskich kopalni.  To jednak już przeszłość, dzisiaj górnictwo w Wałbrzychu można oglądać tylko w powstającym muzeum „Stara Kopalnia”. Tę górnicza tradycję reprezentował na nartach  Marek Dolat, który na bieg wybrał się w mundurze górniczym,  z czako i orderami na piersi. Dostojnie pokonał dystans 10 km, zakładając, że będzie ostatni. Biegł powoli, by wszyscy długo mogli go oglądać. Tak się miesza tradycja ze współczesności, najmłodszym pokoleniem biegaczy, którzy startują częściej na zagranicznych imprezach niż na krajowym podwórku.

I na koniec podziękowania dla organizatorów. W pierwszym terminie XXXIV Biegu Gwarków nie było za wiele śniegu i imprezę przełożono na 24 lutego. Teraz śniegu było aż za dużo. Trzeba było naprawdę od czwartku się napracować, by przygotować aż dwie trasy do biegania. Bardzo wiele pomogły Kopalnie Surowców Skalnych w Bartnicy. To ich ciężki sprzęt odśnieżył drogi, zrobił parkingi na trasie Wałbrzych – Andrzejówka. Wszyscy dotarli na czas i bez przeszkód. A pracownicy OSiR Wałbrzych i UMiG Mieroszów dołożyli swoje działania organizacyjne, dzięki czemu ta impreza mimo pogodowych niespodzianek doszła do skutku. I, co ważne, trasa do stylu dowolnego wokół Waligóry nadal będzie otwarta i dostępna dla narciarzy. Nadal będzie przecierana skuterami, nadal będzie ją na co dzień dozorował GOPR. Dlatego zapraszamy do Andrzejówki w najbliższych tygodniach, bo śniegu jest tyle, że nawet przez miesiąc da się biegać trasami XXXIV Biegu Gwarków. A za rok jubileusz. Może uda się osiągnąć tysiąc zgłoszonych narciarzy?

PS. Komplet wyników na www.datasport.pl/bieggwarkow

Zdjęcia: Justyna Oleksy