** Witamy na oficjalnej stronie XXXVII Biegu Gwarków. ** Impreza zostanie rozegrana 20-21 stycznia 2018 roku na Przełęczy Jugowskiej - JUGÓW PARK** Zapraszamy na kolejny Bieg Gwarków 2018**

Losowa fotografia

Organizatorzy

Patroni medialni

Sponsorzy

Partnerzy

bieggwarkow.pl » Było pięknie!
Dzisiaj jest niedziela, 19 listopada 2017 roku.
 

Rekord frekwencji, dobre sportowe nazwiska na starcie, świetna atmosfera, bardzo dobrze przygotowane trasy , słoneczna pogoda, a na finiszu głównego biegu wielka dramaturgia – to najważniejsze elementy rozegranego w niedzielę w Andrzejówce XXXIII Biegu Gwarków. 
Wszystkich zawodników i kibiców najpierw zaskakiwała pogoda,. Kiedy na wjeżdżali pod schronisko nagle robiło się słonecznie, śnieg iskrzył, mróz trzymał trasy. Aż chciało się biegać. I rekordowa ilości 686 narciarzy ostatecznie wzięło udział w imprezie.  To nowy rekord Gwarków ery pogórniczej. Zdecydowanie przeważali uczestnicy biegu na 10 km. Dwa podbiegi pod Waligórę (styl dowolny) i Klina (styl klasyczny) w zupełności im wystarczało. Najlepsi wybrali po cztery takie próby i zdecydowali się na bieg na 20 km. Na nim doszło te do najbardziej dramatycznego rozstrzygnięcia.  Szybko uformowała się czołówka biegu. Cały czas na czele był trójka zawodników, na ostatnim okrążeniu  do przodu wysforował asie para Bogusław Gracz z Jaworzna i Radosław Szwade z Dusznik-Zdroju. Ten ostatni miał na swoim koncie już zwycięstwo w jubileuszowym XXX Biegu Gwarków w 2009 roku.  Walczyli łeb w łeb, ale na finiszu do przodu wyskoczył Gracz. I kiedy był już kilkanaście metrów przed metą, zamiast w bramę mety skręcił ... na jeszcze jedną pętlę pod górę. Zanim się zreflektował, że popełnił błąd, to zza jego pleców wybiegł Szwade i minął linię mety jako pierwszy.  Bogusław Gracz ze stratą 6 sekund wjechał na pomiar czasu jako drugi. A dość powiedzieć, że tylko zwycięzca tego dystansu brał wszystko – jedną główną nagrodę  pieniężną. Gracz więc nie mógł długo pogodzić się z tak głupio przegranym biegiem. Trzeci na mecie Robert Faron stracił do tej pary już ponad 20 sekund. Potem z większą już  stratą na mecie pojawili się biatahloniści Mirosław Kobus, Przemysław Sobies. Bardzo dobrze biegła Czeszka Jitka Pesinova. To zwyciężczyni ubiegłorocznego Biegu Piastów. Po raz pierwszy wzięła udział w Gwarkach i pokazał wielka klasę. Tylko pięciu panów ją wyprzedziło na tej trudnej trasie, usianej kilkoma ostrymi podbiegami. Bardzo pewnie wygrała rywalizacje pań, po prostu na tym dystansie nie miała godnych siebie rywalek. Drugą na mecie Alenę Indriskovą wyprzedziła aż o ... 29 minut!  
Na głównym dystansie stylu klasycznego aż tak wielkich emocji nie było.  Szybko na czoło wysunął się inny zwycięzca z przeszłości Czech Pawel Brydl. Gonił go Dolnoślązak Arkadiusz Ogorzałek, ale nie dal rady wygrać z doświadczonym czechem, tracąc do niego ponad 2 minuty.  Trzeci na mecie Robert Kuczera przybiegł minutę po Ogorzałku. Wśród pań ten dystans wygrała także Czeszka Jolana Benesova.
Kiedy najlepsi rywalizowali o miejsca na podium, reszta chłonęła wspaniałą atmosferę, zmagała się z podbiegami, napawali się piękna śnieżna zima stojąc na szczytach Gór Wałbrzyskich. I starała się dobiec do mety, by mieć zaliczony  udział w biegu. Bardzo licznie stawili się na starcie dolnośląscy kolarze, chociaż w tym roku zabrakło Mai Włoszczowskiej (przed rokiem wygrała bieg pań na 20 km). W tym gronie były mistrzynie kraju w jeździe drużynowej Paulina Guz i Natalia Frączek z Ogniwa Boxmet Dzierżoniów. Skutecznie rywalizowali medaliści mistrzostw kraju juniorów Jakub Pytka, Tomasz Mickiewicz, Aleks Sołtys, Filip Helta. Do boju kolarzy zagrzewał nie kto inny jak ich nowy trener Roman Magdziarczyk, dwukrotny olimpijczyk w chodzie sportowym z IO Ateny i IO Pekin. O czołowe miejsca rywalizowali także biathloniści AZS AWF i UKN Melafir. I to z dobrym skutkiem, bo zwycięzcą dystansu 10 km został Mateusz Janik. To reprezentant Polski z UKN Melafir Czarny Bór na I Światowe Igrzyska Młodzieży w Insbrucku. Przed tygodniem rywalizował z najlepszymi biathlonistami świata w kategorii junoior młodszy, teraz biegał o nagrody Biegu Gwarków.
Nie brakowało akcentów rodzinnych. Trzypokoleniowa rodzina Ranowiczów startuje niemal od początku tej narciarskiej imprezy. Zaczynał tata, potem doszli dwaj synowie, a teraz już także wnuk. Są Batorowie, którzy wspólnie mają 150 lat. I na koncie każde z nich po ponad 20 biegów. W tym roku padł rekord  wieku najstarszego uczestnika. Dystans 10 km stylem klasycznym pokonał Czesław Marciak z Bielawy, który ma dokładnie 82 lata i  7 miesięcy. Przybyli ci, którzy mają komplet biegów na swoim koncie. Wałbrzyszanin Józef Żuk jako jedyny wszystkie biegi ukończył w terminie. Edward Dudek z Radziechowych koło Żywca 32. razy bieg w terminie, raz zaliczał bieg tydzień po imprezie. Warto to docenić bo mieszka ponad 300 km od Wałbrzycha. Po rocznej przerwie, spowodowanej chorobą, pojawił się ponownie Tadeusz Maczuba, który zaliczył 32. start. A liczy sobie 75 lat. Biegły osoby niepełnosprawne, w tym obieżyświat narciarski i kolarski Henryk Fortoński.
To jest właśnie urok Gwarków – biegu rodzinnego, górniczego, ale i trudnego. Tylko w Andrzejówce je się wspaniałą grochówkę na mecie. Tylko w Andrzejówce losuje się nagrody, w tym atrakcyjne wyjazdy na Lazurowe Wybrzeże. To urok tego biegu, szkoda, że następny dopiero za rok.